czwartek, 22 maja 2014
Coś dla Fanów.
Hejo ostatnio nudziło mi się więc, przeglądałam strony w necie i znalazłam bardzo fajną. Ale do rzeczy mam coś dla Fanów Pottera.
niedziela, 18 maja 2014
One Shot „Do szczęścia nie trzeba wiele”
Ciągłe zmienianie miejsca pobytu, wrzaski, krzyki tak wygląda
życie pewniej siedemnastolatki, odkąd sięga pamięcią. Przynajmniej raz na 2
miesiące Violetta zmienia sierociniec. Raz ją przenieśli, ponieważ „szerzyła
ideologie źle wpływające na ludzi w jej otoczeniu”, czyli namawiała dzieci
młodsze jak i starsze do wiary w siebie i walki o swoje marzenia, dążenie do
nich, do tego by żyły chwilą. Innym razem po raz kolejny została wydalona z
palcówki za „wykonywanie czynności niedozwolonych tj. źle wpływających na
rówieśników” innymi słowy uczyła grać na instrumentach i śpiewać dzieci z
sierocińca. Dziewczyna od zawsze kochała muzykę jednakże każdy kogo spotykała
na swojej drodze do tych czas mówił jej, że to totalna głupota i strata czasu. Aktualnie
Violetta jest poszukiwaną od ponad pół roku zbiegłą z „Sierocińca dzieci trudnych”. Śpi gdzie popadnie, za znalezione lub
zarobione śpiewając pieniądze czasami kupi sobie suchą bułkę i trochę wody.
Siedemnastolatka kawałka czekolady albo głupiego cukierka miała w ustach kilka
miesięcy temu. Jednak nie przeszkadza jej to, uciekając z sierocińca miała jeden bardzo ważny dla
niej cel „znaleźć miejsce do, którego stale przynależy”. Wędrówka przez miasta, wsie i lasy wiele ją nauczyła.
Zdolność przetrwania u szatynki rozwinęła się do tego stopnia, że potrafi
wchodzić na bardzo wysokie drzewa bez żadnych problemów i przespać tam noc.
Nawet w najdzikszym lesie potrafi się odnaleźć, zapach kory i mchu, szelest
liści, cichy chlupot strumyka te wszystkie odgłosy są dla niej jak słowa.
Violetta często rozmawia z napotkanymi zwierzętami, jest jak księżniczka
natury. Język zielonych lasów, zwierząt, kolorowych kwiatów, pulchnej ziemi nie
jest jej obcy. Jej ulubionym zajęciem jest śpiewanie o poranku z ptakami. Można
by pomyśleć, więc, że owa dziewczyna wygląda jak dzikuska. Jest jednak zupełnie
na odwrót , jej brązowe włosy lekko opadają jej na gołe ramiona, jej piękne
ciało przykrywa biała tkanina szyta nićmi z jedwabiu, który sama zbierała. Bose
stopy gładkie i delikatne jak puch a nie poharatane wieczną wędrówką, potrafią
przetrwać nawet spacer po ostrych kamieniach. Jej teraźniejsze miejsce
zamieszkania to jakaś puszcza, Violetta przebywa w niej od miesiąca. Wydaje jej
się, że wreszcie znalazła miejsce dla siebie. Teraz już tylko brakuje miłości.
***
W całym lesie słychać już śpiew ptaków i szatynki, która im
wtóruje.
- Aaaa…aaaa….aaaa…. – śpiewała Violetta.
W pewnym momencie podbiegł do niej mały lisek.
- O hej, malutki. Jak się masz? – spytała go.
W odpowiedzi dostała charakterystyczny dźwięk.
- Głodny jesteś. A co wczoraj się wszystko opędzlowało i
dzisiaj już nie ma? Ale poczekaj już ci niosę. – odparła i jednym susem
wskoczyła na wyższe partie drzewa na, który aktualnie siedziała a potem łapiąc
się gałęzi przeszła na rozłożystą wierzbę obok. Natura tak uformowała gałęzie rośliny,
że przypominały lekko pofałdowaną podłogę. Przy jednej z krawędzi leżała torba,
którą szatynka zrobiła pod czas swojej wędrówki. Wyjęła z niej trochę jedzenia
i rzuciła w dół małemu liskowi. Nagle usłyszała szelest liści. Odwróciła głowę
jak drapieżnik w stronę dźwięku. Swoimi bystrymi oczyma dostrzegła zwinnie
poruszającą się między drzewami sylwetkę ludzką. Dziewczyna postanowiła podążać
za intruzem. Śledzenie obcego zajęło jej
cały dzień.
Kiedy już zapadał zmierzch, szatynka była wycieńczona. Nadal
szła za obcym, jednak w pewnym momencie stanęła na małej gałązce. Chrzęst był
cichy lecz nieznajomy go usłyszał i
z szybkością błyskawicy obrócił głowę w
stronę Violetty.
- Kim ty jesteś i dlaczego za mną idziesz? – spytał szatyn.
- To ja ci powinnam zadać pytanie „Kim jesteś?”
- Ja? Jestem Leon, mieszkam w tym lesie.
- M... m… m… m… mieszkasz. – wydukała dziewczyna
- Tak, a ty?
- Też tu mieszkam. –
powiedziała szatynka.
Violetta rozmawiała z chłopakiem do bardzo późnej pory.
Kiedy Leon chciał już iść do siebie,
Viola zaproponowała aby przyszedł do niej, ponieważ jest bliżej. Szatyn
zgodził się gdyż wiedział, że zanim by dotarł do siebie byłby środek nocy.
***
Violetta i Leon spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Każdego
dnia stawali się sobie bardziej bliscy. Każde z nich wiedziało co przeżyło
drugie. Co dzień rano brali kąpiel w jeziorze, robili pochód po lesie i
wykonywali swoje obowiązki. Po pewnym
czasie żyli jak brat z siostrą, nie wstydzili się siebie, umieli się śmiać z
niczego i nie potrzebowali słów by zrozumieć co mają na myśli. Miesiące mijały
zbliżały się zimniejsze okresy, zwykłe lokum na rozłożystym drzewie nie
wystarczało, więc zaczęli szukać nowego mieszkania. Dzięki świetnej znajomości
lasu łatwo odnaleźli wielkie, grube, potężne drzewo puste w środku. Wnętrze po
mimo rozmiarów drzewa nie było gigantyczne, wstawili tam najpotrzebniejsze rzeczy
do przeżycia zimy. Mieli zamiar zrobić dwa legowiska do spania lecz miejsca był
tylko na jedno. Wiele ich to nie obeszło zrobili to co mogli i byli z tego
bardzo dumni. Brakowało tylko cieplejszych ubrań, jednak dzięki pomocy zwierząt
Violetta zrobiła coś na wzór ocieplanych butów i kożuchów. Człowiek dzisiejszej cywilizacji
powiedziałby, że to kompletni wariaci i dzikusy, jednak dla nich było to
spełnieniem marzeń bo wreszcie do czegoś przynależeli. Nikt się na nich nie
wyżywał ani nie wyrzucał za nic, a to było podstawą do bycia szczęśliwym.
***
- Violetto pamiętasz jak ci opowiadałem o tym, że zanim
zmarła mi mama chcieliśmy adoptować siostrę? – zwrócił się do szatynki Leon
kiedy oboje się cieli przy ognisku przed ich drzewem.
- Tak, a co?
- A czy pamiętasz
jaki ci opowiadałem, że jednej dziewczynie powiedziałem, że nie chcę aby
było moją siostrą bo boję się, że między nami coś więcej niż braterska miłość?
- Tak, a ty na pewno pamiętasz jak ci mówiła o podobnej
sytuacji ze mną?
- Oczywiście, strasznie mi przypominasz te dziewczynę. –
powiedział szatyn.
- A ty mi tego chłopaka. – wyszeptała Violetta, a w tedy
Leon na jej ustach złożył delikatny pocałunek.
Potem spojrzał jej głęboko w oczy.
- Gdy w tedy cię spotkałem zakochałem się w tobie od
pierwszego wejrzenia, a nasze ponowne spotkanie sprzed kilku miesięcy odnowiło
we mnie to uczucie. Kocham cię. – rzekł.
- Ja ciebie też. – odpowiedziała i namiętnie go pocałowała.
Chłopak nie pozostał jej dłużny odwzajemnił jej pocałunek ze
wzmożonym uczuciem. Kiedy oderwali się od siebie oboje mieli przyspieszone
oddechy. Patrzyli sobie w oczy, nie potrzebowali słów by wyrazić co czują.
Wszystko widzieli w swoich oczach, które jak mówią są zwierciadłem duszy.
***
Minęło już kilka dobrych lat odkąd Leon i Violetta wyznali
sobie miłość. Teraz jak sprzed laty mieszkają w lesie, który stał się ich
prawdziwym domem. Mają małą córeczkę Annabel i synka Kordiana. Ich mieszkaniem
jest wielka grota, którą odkryli gdy Viola była pierwszy raz w ciąży. W okresie
zimowym dzielą ją z bardzo łagodną niedźwiedzicą, zresztą wszystkie zwierzęta w
stosunku do nich są łagodne. Życie tej dwójki nie było uzależnione od
nowoczesnych komórek, komputerów czy innej technologii, im wystarczał las i
miłość jaką siebie obdarzali. Są żywym przykładem, że do szczęście nie potrzeba
nie wiadomo co wystarczy miłość i uczucie, że wreszcie gdzieś przynależy.
_______________________________________________________
Oto Os który poszedł na konkurs, który w końcu się nie odbył. Dlatego też wam go wstawiam oceniajcie nie boję się żadnej krytyki. A i rozdział dodam jakoś za tydzień(sobota,niedziela lub piątek). Jeśli ktoś by chciał ze mną pogadać to jest moje gg: 50466850. Nie bujdzie się ja nie gryzę :) .
sobota, 3 maja 2014
Rozdział 10 "Dziękuje."
10 lat później
Leon
Już tyle lat mieszkam sam z Chiarą. Violetta i ja nie utrzymujemy kontaktów. Francesco się ode mnie wyprowadził do Fran i mieszka z nią i dzieckiem. Jace tylko pozostał u mego boku. Pomimo tego, że znalazł dziewczynę a aktualnie już żonę nadal jest przy mnie. Fede no cóż biedak jest w podobnej sytuacji życiowej jak ja. Samotnie wychowuje dzieci a dokładnie 5. Jedno z nich ma niespełna 2 lata. Biedaczek z niego ma ciężki orzech do zgryzienia. Odkąd nie ma z nim Ludmiły zmarniał. Przestał o siebie dbać, chodzi wiecznie smutny i przestał muzykować. Wszyscy do okoła pocieszają i mówią, że wszystko będzie dobrze. Dzięki temu jeszcze nie stracił wiary, że ją odzyska. Że się w końcu obudzi...
Leon
Już tyle lat mieszkam sam z Chiarą. Violetta i ja nie utrzymujemy kontaktów. Francesco się ode mnie wyprowadził do Fran i mieszka z nią i dzieckiem. Jace tylko pozostał u mego boku. Pomimo tego, że znalazł dziewczynę a aktualnie już żonę nadal jest przy mnie. Fede no cóż biedak jest w podobnej sytuacji życiowej jak ja. Samotnie wychowuje dzieci a dokładnie 5. Jedno z nich ma niespełna 2 lata. Biedaczek z niego ma ciężki orzech do zgryzienia. Odkąd nie ma z nim Ludmiły zmarniał. Przestał o siebie dbać, chodzi wiecznie smutny i przestał muzykować. Wszyscy do okoła pocieszają i mówią, że wszystko będzie dobrze. Dzięki temu jeszcze nie stracił wiary, że ją odzyska. Że się w końcu obudzi...
***
- Chiaro kochanie zejdź do kuchni śniadanie gotowe.
- Już idę tato. - krzyknęła moja córeczka.
Jak ją zobaczyłem zaniemówiłem. Wyglągała pięknie, jej brązowe włosy lekko opadała na ramiona a cały strój idealnie podkreślał jej sylwetkę.
- Ślicznie wyglądasz córuniu.
- Dziękuje tatusiu. Kocham cię.
- Ja ciebie też, maleńka.
Śniadanie zjedliśmy w miłej atmosferze. Potem ja poszedłem do firmy a Chiara do szkoły.
Zapowiada się naprawdę ładny dzień.
Chiara
Na szkolny korytarzu jak zwykle panuje hałas. Siedzę sobie pod salą i czytam książkę. Nagle ktoś mi zasłonił światło.
- Przepraszam czy możesz się przesunąć? - powiedziałam.
- Oj przepraszam zasłaniałem ci światło, już się przesuwam. - odwrócił się i powiedział chłopak. Kiedy zobaczyłam jego niebieskie oczy i brązowe włosy, zaniemówiłam.
- Dzięki. - w dukałam.
- Nie spoko, a i wiesz gdzie jest klasa 2a? Jestem tu nowy i przydzielono mnie do tej klasy.
- Tu, to znaczy tu w sensie, że ja chodzę do 2 a i w tej sali mamy lekcje.
- O to fajnie już będę kogoś znał. - powiedział i się uśmiechnął. Zaaragowałam lekkim śmiechem. Po chwili szatyn usiadł obok mnie.
- Co czytasz? - spytał.
- A nic, nic...
- No powiedz, proszę.
- Trylogię czasu.
- O czytałem bardzo fajna książka.
Resztę przerwy spędziliśmy w milczeniu co raz się do siebie uśmiechając. To była najlepsza chwila w moim życiu.
Nagle zadzwonił dzwonek jak zwykle zdecydowanie za głośno. Kiedy już weszliśmy do sali, jak na dobrego wychowawcę przystało nasza pani przedstawiła nam nowego ucznia.
- Moi drodzy do naszej klasy dołączył nowy kolega Alec Night. Dosiądź się proszę do Chiary.
Jak nauczycielka wypowiedziała te słowa serce mi podskoczyło do gardła.
Resztę lekcji byłam w niebo wzięta, ponieważ Alec mi się strasznie podobał.
Chiara
Na szkolny korytarzu jak zwykle panuje hałas. Siedzę sobie pod salą i czytam książkę. Nagle ktoś mi zasłonił światło.
- Przepraszam czy możesz się przesunąć? - powiedziałam.
- Oj przepraszam zasłaniałem ci światło, już się przesuwam. - odwrócił się i powiedział chłopak. Kiedy zobaczyłam jego niebieskie oczy i brązowe włosy, zaniemówiłam.
- Dzięki. - w dukałam.
- Nie spoko, a i wiesz gdzie jest klasa 2a? Jestem tu nowy i przydzielono mnie do tej klasy.
- Tu, to znaczy tu w sensie, że ja chodzę do 2 a i w tej sali mamy lekcje.
- O to fajnie już będę kogoś znał. - powiedział i się uśmiechnął. Zaaragowałam lekkim śmiechem. Po chwili szatyn usiadł obok mnie.
- Co czytasz? - spytał.
- A nic, nic...
- No powiedz, proszę.
- Trylogię czasu.
- O czytałem bardzo fajna książka.
Resztę przerwy spędziliśmy w milczeniu co raz się do siebie uśmiechając. To była najlepsza chwila w moim życiu.
Nagle zadzwonił dzwonek jak zwykle zdecydowanie za głośno. Kiedy już weszliśmy do sali, jak na dobrego wychowawcę przystało nasza pani przedstawiła nam nowego ucznia.
- Moi drodzy do naszej klasy dołączył nowy kolega Alec Night. Dosiądź się proszę do Chiary.
Jak nauczycielka wypowiedziała te słowa serce mi podskoczyło do gardła.
Resztę lekcji byłam w niebo wzięta, ponieważ Alec mi się strasznie podobał.
***
- Hej tatusiu. - powiedziałam jak przekroczyłam próg domu.
- Cześć kochanie.
- Tato?
- Tak.
- Dziękuję .
- Za co?
- Za to, że jesteś.
________________________
Napisałam rozdział a i nie martwcie się, że pominęłam tyle lat jeszcze do tego wrócę a swoim czasie. Jak wam się podoba? Mi szczerze średnio, ale nie mnie to oceniać tylko wam. Sorki za błędy ale jest 23.04 i mam prawo być padnięta. Pozdrawiam i życzę braku kartkówki na powitanie w szkole a szczegulnie z fizyki i chemi jak ktoś już ma:). Carmenia
piątek, 2 maja 2014
Rozdział 9 "Była dla mnie tlenem, więc od dziś oddycham azotem"
Leon
Minął kolejny miesiąc odkąd mieszka ze mną Jace. Okazało się, że jest fajnym gościem. Wiem jeszcze miesiąc temu bym go zabił jednak dzisiaj jest moim drugim najlepszym przyjacielem. Wyprzedził nawet Fede w rankingu, może ze względu na to, że brunet został niedawno ojcem. Urodziły mu się dwie dziewczynki, o boże jaki on jest szczęśliwy. Te dzieciaczki są jego oczkiem w głowie. Ale wracając do Jace'a, dzięki niemu udało mi się zacząć żyć normalnie tzn. bez Violetty jako celu życia. Oczywiście utrzymujemy kontakt ze względu na małą. No właśnie Chiara, mieszka na zmianę to u mnie to u matki. Jednak zdecydowanie częściej u mnie, wydaje mi się, że to ze względu na nowego chłopaka Violki Cheta. Nie powiem co ona w nim widzi, ale niech se z nim będzie.
Minął kolejny miesiąc odkąd mieszka ze mną Jace. Okazało się, że jest fajnym gościem. Wiem jeszcze miesiąc temu bym go zabił jednak dzisiaj jest moim drugim najlepszym przyjacielem. Wyprzedził nawet Fede w rankingu, może ze względu na to, że brunet został niedawno ojcem. Urodziły mu się dwie dziewczynki, o boże jaki on jest szczęśliwy. Te dzieciaczki są jego oczkiem w głowie. Ale wracając do Jace'a, dzięki niemu udało mi się zacząć żyć normalnie tzn. bez Violetty jako celu życia. Oczywiście utrzymujemy kontakt ze względu na małą. No właśnie Chiara, mieszka na zmianę to u mnie to u matki. Jednak zdecydowanie częściej u mnie, wydaje mi się, że to ze względu na nowego chłopaka Violki Cheta. Nie powiem co ona w nim widzi, ale niech se z nim będzie.
***
- Leon ktoś puka. - krzyknął Jace.
- To otwórz drzwi teraz jestem zajęty.
Usłyszałem jak otwierają się drzwi i tupot stup. Tak jak myślałem moja córka do mnie przyszła.
- Hej tausiu. - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję.
- Cześć maleńka jak tam?
- Źle, mama nie już w ogóle dla mnie czasu. Chet to Chet tam to.
- Kochanie nie przesadzaj. Mamusia nadal cię kocha.
- Mama już nie jest tą mamą którą była. Zmieniła się bardzo. Nie już tą osobą, którą kochałeś tausiu.
- Wiem kochanie. Ale w życiu potrzebne są zmiany. Jak chcesz możesz u mnie zamieszkać, mam nad tobą pełne prawa a ty masz przywilej wybrać z którym z rodziców chcesz mieszkać.
- Wiem o to cię chiałam poprosić.
Po tych słowach Chiara mocno się do mnie przytuliła. Miała tylko 4 lata a tak dużo wiedziała i rozumiała. Kiedy mała tuliła do pokoju weszła Violetta.
- Co ty tu robisz?
- Mam do ciebie sprawę. Chiaro możesz wyjść do Jace'a. - powiedziała i wyprowadziła małą.
- Co chcesz?
- Widzieć czy coś jeszcze do mnie czujesz?
- Violetto byłaś dla mnie jak tlen, więc nauczyłem się oddychać azotem. Powiedziałem i wyszedłem z pokoju.
____________________________
Jak wam się podoba wiem krótki ale jestem na majówce i napisała na szybko.
Usłyszałem jak otwierają się drzwi i tupot stup. Tak jak myślałem moja córka do mnie przyszła.
- Hej tausiu. - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję.
- Cześć maleńka jak tam?
- Źle, mama nie już w ogóle dla mnie czasu. Chet to Chet tam to.
- Kochanie nie przesadzaj. Mamusia nadal cię kocha.
- Mama już nie jest tą mamą którą była. Zmieniła się bardzo. Nie już tą osobą, którą kochałeś tausiu.
- Wiem kochanie. Ale w życiu potrzebne są zmiany. Jak chcesz możesz u mnie zamieszkać, mam nad tobą pełne prawa a ty masz przywilej wybrać z którym z rodziców chcesz mieszkać.
- Wiem o to cię chiałam poprosić.
Po tych słowach Chiara mocno się do mnie przytuliła. Miała tylko 4 lata a tak dużo wiedziała i rozumiała. Kiedy mała tuliła do pokoju weszła Violetta.
- Co ty tu robisz?
- Mam do ciebie sprawę. Chiaro możesz wyjść do Jace'a. - powiedziała i wyprowadziła małą.
- Co chcesz?
- Widzieć czy coś jeszcze do mnie czujesz?
- Violetto byłaś dla mnie jak tlen, więc nauczyłem się oddychać azotem. Powiedziałem i wyszedłem z pokoju.
____________________________
Jak wam się podoba wiem krótki ale jestem na majówce i napisała na szybko.
sobota, 19 kwietnia 2014
Konkursik ^^
Hejo, wpadłam na pomysła aby urządzić wam konkurs na Os. Aby się odbył muszę dostać minimum 3 potwierdzenia o udziale. A to są zasady:
1. Temat dowolny, miło by było coś innego niż dorosłe życie, studio i inne najczęstsze tematy. (Oczywiście jeśli Os będzie świetny a będzie miał taki temat to ma szansę na nagrodę) Bez tematyki 18+
2. Postacie dowolne, można wprowadzić z poza serialu.
3.Cenzura średniej jakości co oznacza można trochę się powyzywać ;)
4. Praca musi mieć ponad 800 słów.(800 względne minimum)
5. Prace przysyłamy na mego maila: ania.blogger@tlen.pl , format pracy doc. (Microsoft word) ewetualnie Open Office(ja i tak przegram do worda).
6. Termin przysyłania prac: od 22 kwietnia do 20 maja, wyniki ogłoszę 20 albo 21 maja.
I teraz najlepsze nagrody:
I miejsce: tydzień prowadzenia ze mną bloga, reklama bloga przez 40 (od ogłoszenia wyników), odpowiem na max. 23 pytania, możliwość rozmowy przez skype'a(co do tego trzeba uzgodnić datę i godzinę przez gg), pozyskanie mojego FB i fikcyjnego na Twitterze.
II miejsce: 5 dni prowadzenia ze mną bloga, reklama bloga przez 30 dni, odpowiem na max. 17 pytań, możliwość rozmowy przez skype'a(warunek jak wyżej), pozyskanie mojego fikcyjnego konta na fb.
III miejsce: 3 dni prowadzenia ze mną bloga, reklama bloga przez 20 dni, odpowiem na max. 10 pytań, pozyskanie mojego fikcyjnego konta na fb.
Wyróżnienie: odpowiem na 1 pytanie, reklama bloga przez 10 dni.
Istnieje możliwość nie przyznania np. 3 miejsca, a zamiast tego może być wyróżnienie. Liczba Wyróżnień jest zależna od ilości przysyłanych prac, będzie się wahać od 0 do 3.
No i jeszcze ciut informacji. osoby, które mają przewidziane w nagrodzie prowadzenie bloga muszą się stosować do tego regulaminu:
Nie możecie:
1. Wzywać, nie obrażać innych
2. Używać wulgaryzmów(co do no nich nie zaliczam: cholera, zajebiste i pochodne, zarąbiście)
3. Usuwać komentarzy
4. Czytać postów w wersji roboczej bez mojej zgody.
Możecie:
1. Dodawać swoje Os'y.
2. Paczać na statystyki.
3. Zmieniać szablon ale tylko za moją zgodą.
4. Reklamować bloga.
5. Dawać linki do dowolnych stron.
W razie jakiś nie jasności pisać na moje GG: 50466850 , lub gmaila: carmenia2000@gmail.com
Życzę weny i pozdrawiam Carmenia
1. Temat dowolny, miło by było coś innego niż dorosłe życie, studio i inne najczęstsze tematy. (Oczywiście jeśli Os będzie świetny a będzie miał taki temat to ma szansę na nagrodę) Bez tematyki 18+
2. Postacie dowolne, można wprowadzić z poza serialu.
3.Cenzura średniej jakości co oznacza można trochę się powyzywać ;)
4. Praca musi mieć ponad 800 słów.(800 względne minimum)
5. Prace przysyłamy na mego maila: ania.blogger@tlen.pl , format pracy doc. (Microsoft word) ewetualnie Open Office(ja i tak przegram do worda).
6. Termin przysyłania prac: od 22 kwietnia do 20 maja, wyniki ogłoszę 20 albo 21 maja.
I teraz najlepsze nagrody:
I miejsce: tydzień prowadzenia ze mną bloga, reklama bloga przez 40 (od ogłoszenia wyników), odpowiem na max. 23 pytania, możliwość rozmowy przez skype'a(co do tego trzeba uzgodnić datę i godzinę przez gg), pozyskanie mojego FB i fikcyjnego na Twitterze.
II miejsce: 5 dni prowadzenia ze mną bloga, reklama bloga przez 30 dni, odpowiem na max. 17 pytań, możliwość rozmowy przez skype'a(warunek jak wyżej), pozyskanie mojego fikcyjnego konta na fb.
III miejsce: 3 dni prowadzenia ze mną bloga, reklama bloga przez 20 dni, odpowiem na max. 10 pytań, pozyskanie mojego fikcyjnego konta na fb.
Wyróżnienie: odpowiem na 1 pytanie, reklama bloga przez 10 dni.
Istnieje możliwość nie przyznania np. 3 miejsca, a zamiast tego może być wyróżnienie. Liczba Wyróżnień jest zależna od ilości przysyłanych prac, będzie się wahać od 0 do 3.
No i jeszcze ciut informacji. osoby, które mają przewidziane w nagrodzie prowadzenie bloga muszą się stosować do tego regulaminu:
Nie możecie:
1. Wzywać, nie obrażać innych
2. Używać wulgaryzmów(co do no nich nie zaliczam: cholera, zajebiste i pochodne, zarąbiście)
3. Usuwać komentarzy
4. Czytać postów w wersji roboczej bez mojej zgody.
Możecie:
1. Dodawać swoje Os'y.
2. Paczać na statystyki.
3. Zmieniać szablon ale tylko za moją zgodą.
4. Reklamować bloga.
5. Dawać linki do dowolnych stron.
W razie jakiś nie jasności pisać na moje GG: 50466850 , lub gmaila: carmenia2000@gmail.com
Życzę weny i pozdrawiam Carmenia
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Rozdział 8 "Ten nowy..."
Leon
Miął już 4 dzień od kiedy wróciłem z Hiszpanii.I przez te cztery cholerne dni zdążyło się już wiele wydarzyć.
Uno Francesco zostanie prawdopodobnie ojcem, due kuzynka Fran zawróciła Marco w głowie, tre pojawił się ten nowy. Nie wiem jak mu tam było Ja , Jace nie ważne, w każdym razie wkurza mnie gościu na maxa. Wszystkie dziewczyny wpatrzone w niego jak w obrazek. Violetta lata za nim jakby był ósmym cudem świata, albo jakimś aniołem(od autorki: jakby nie patrzeć w sumie jest :D). No i oczywiście gdzie mieszka pan idealny? U mnie zamieszkał u mnie, blondasek chyba wiedział, że mi nie przypadł do gustu. Nawet moja kochana Chiarusia się ze mną nie zgadza, uważa,że on jest uroczy.
- Hej idę na miasto z resztą wybierasz się? - spytał się ten cały aniołeczek.
- Ta, może idę. A ty masz zamiar iść bez koszulki czy może się ubierzesz. Wiesz jeszcze stado dziewczyn cię porwie i powyrywa te twoje włoski.
- Jesteś bardzo zabawny. A co do moich włosów one są święte i jeśli ktoś ma ich dotykać to tylko ja. - odpowiedział poprawiając tę swoją fryzurkę.
Kiedy wyszedł z mojego pokoju szybko się zebrałem, założyłem jakąś koszulkę i pierwsze lepsze szorty. Jak wyszedłem z pokoju on stał już w towarzystwie wszystkich moich znajomych. Ale w porównaniu do mnie ubrał się jakby miał iść na randkę.
- Cześć wszystkim. - powiedziałem kiedy znalazłem się na dole.
- Siema. - odpowiedzieli mi chórkiem.
Kiedy już byliśmy na mieście i dziewczyny poszły do jakiegoś sklepu z butami. Zgromadziliśmy się z Jacem przy drzwiach.
- Ej, Jace co ty robisz, że laski tak do ciebie idą. - spytał Fede. Za co pewnie Ludmi by go zabiła.
- Wiesz jestem szalenie atrakcyjny...
- Panie atrakcyjny skromność to też atrakcyjna cecha. - powiedziałem.
- Tylko u brzydkich ludzi. - skwitował. (od autorki: cytacik, ten lovciam)
Kiedy skończył się ten okropny dzień spędzony w towarzystwie p. Idealnego, myślałem , że wyjmę jakiś nóż i go zabiję. Albo chociaż okaleczę ale mój najlepszy przyjaciel Franco wybił mi ten pomysł z głowy mówiąc, że nie długo na pewno znajdzie sobie ten fagas mieszkanie. Oj nie wiedział jak się mylił.
___________________________________________________
Takie krótkie, no i macie nowego. Jak widzicie Leoś za nim nie przepada, ale ja tak :). Początkowo chciałam mu dać na imię Alec ale się rozmyśliłam. No i oddaje hołd i inne takie Cassandrze Clare bo w sumie to ona stworzyła Jace'a. Jeśli ktoś czytał Dary Anioła kmini o co mi chodzi z dopiskiem pod zdjęciem.
Całuski Carmen
Miął już 4 dzień od kiedy wróciłem z Hiszpanii.I przez te cztery cholerne dni zdążyło się już wiele wydarzyć.
Uno Francesco zostanie prawdopodobnie ojcem, due kuzynka Fran zawróciła Marco w głowie, tre pojawił się ten nowy. Nie wiem jak mu tam było Ja , Jace nie ważne, w każdym razie wkurza mnie gościu na maxa. Wszystkie dziewczyny wpatrzone w niego jak w obrazek. Violetta lata za nim jakby był ósmym cudem świata, albo jakimś aniołem(od autorki: jakby nie patrzeć w sumie jest :D). No i oczywiście gdzie mieszka pan idealny? U mnie zamieszkał u mnie, blondasek chyba wiedział, że mi nie przypadł do gustu. Nawet moja kochana Chiarusia się ze mną nie zgadza, uważa,że on jest uroczy.
- Hej idę na miasto z resztą wybierasz się? - spytał się ten cały aniołeczek.
- Ta, może idę. A ty masz zamiar iść bez koszulki czy może się ubierzesz. Wiesz jeszcze stado dziewczyn cię porwie i powyrywa te twoje włoski.
- Jesteś bardzo zabawny. A co do moich włosów one są święte i jeśli ktoś ma ich dotykać to tylko ja. - odpowiedział poprawiając tę swoją fryzurkę.
![]() |
| Jace wygląda lepiej w czerni niż wdowy jego wrogów z 1234r. :) Nie każdy wie o co chodzi. |
- Cześć wszystkim. - powiedziałem kiedy znalazłem się na dole.
- Siema. - odpowiedzieli mi chórkiem.
Kiedy już byliśmy na mieście i dziewczyny poszły do jakiegoś sklepu z butami. Zgromadziliśmy się z Jacem przy drzwiach.
- Ej, Jace co ty robisz, że laski tak do ciebie idą. - spytał Fede. Za co pewnie Ludmi by go zabiła.
- Wiesz jestem szalenie atrakcyjny...
- Panie atrakcyjny skromność to też atrakcyjna cecha. - powiedziałem.
- Tylko u brzydkich ludzi. - skwitował. (od autorki: cytacik, ten lovciam)
Kiedy skończył się ten okropny dzień spędzony w towarzystwie p. Idealnego, myślałem , że wyjmę jakiś nóż i go zabiję. Albo chociaż okaleczę ale mój najlepszy przyjaciel Franco wybił mi ten pomysł z głowy mówiąc, że nie długo na pewno znajdzie sobie ten fagas mieszkanie. Oj nie wiedział jak się mylił.
___________________________________________________
Takie krótkie, no i macie nowego. Jak widzicie Leoś za nim nie przepada, ale ja tak :). Początkowo chciałam mu dać na imię Alec ale się rozmyśliłam. No i oddaje hołd i inne takie Cassandrze Clare bo w sumie to ona stworzyła Jace'a. Jeśli ktoś czytał Dary Anioła kmini o co mi chodzi z dopiskiem pod zdjęciem.
Całuski Carmen
piątek, 4 kwietnia 2014
Rozdział 7 "Tylko tego brakowało!"
Leon
Nie minęło 10 minut a ja i Violetta pędziliśmy do mojego pokoju. To co zasugerowała Viola naprawdę mnie przeraża. Że niby Franco i Fran. Powinienem z nim poważnie porozmawiać, chyba zlikwiduję mu wolne co wieczór jeśli się potwierdzi to co mam na myśli. Kiedy otworzyłem zamaszyście drzwi do mojego pokoju i wpadłem jak huragan zobaczyłem jak się całują. Czy oni naprawdę do cholery nie mogli by trochę dorosnąć.
- Przepraszam was gołąbeczki ale musimy porozmawiać. Teraz już, natychmiast.
- Dokładnie. - poparła mnie Vilu, która właśnie w parowała do środka.
- A o czym? - spytała jak gdyby nigdy nic Francesca.
- Czy może jedno z drugim udawać głupich i powiedzieć to co chcemy wiedzieć. - krzyknęła szatynka i rzuciła znaczące spojrzenie Fran, patrząc co raz na Francesco.
- No a nawet jeśli to co nam zrobicie. - mruknęła włoszka.
Na początku nie zorientowałem się o co chodzi. Jednak po chwili do mnie dotarło. Potwierdziły się moje obawy.
- Francesco od teraz likwiduję ci wolne wieczory. A i bierz walizki wylatujemy w tej chwili.
- Ale dla... - zaczął mówić lecz gdy napotkał moje spojrzenie zamilkł. - Tak jest szefie, się robi.
Marco
Od wczorajszego wieczoru, chodzę cały wściekły. No i dzisiaj Fran mi przekazała, że jest oficjalnie z tym tlenionym blondaskiem. Po prostu super, z dnia na dzień cały mój świat legł w gruzach, ale się jeszcze zemszczę. I pomyśleć, że zerwała ze mną bo zrobiłem jej bachora. Kurde i teraz wszystko moja wina a przecież to ona się mi pchała do łóżka a nie ja jej. Teraz pewnie już się p******** z nim i powie mu, że to jego. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Wejść!
Do pokoju ku mojemu zaskoczeniu nie wszedł Leon, blondas, Fran ani nawet Violetta tylko jakaś ciemnowłosa piękność. Jej oczy były tak znajome a zarazem tak obce. Takie oczy miała Fran.
- H..he..hej. - wydukałem
- Cześć, jestem Lodovica kuzynka Francesci, mów mi Lodo.
- Marco, miło mi.
- Przyszłam po rzeczy Fran.
- Pomogę ci i tak właśnie miałem je znosić na podwórko. - powiedziałem a ona się słodko uśmiechnęła.
Wziąłem walizki swoje i mojej byłej, po czym zszedłem po schodach na dół wraz z Lodo.
Violetta
Jestem już gotowa do wyjazdu, mam wszystkie rzeczy, ubrania i zabawki Chiary. Brakuje mi tylko właśnie jej. Od półgodziny chodzę i jej szukam po całym budynku. Mój samolot i tak już odleciał 20 minut temu więc nie mam po co się śpieszyć. Pytałam Leona czy nie widział małej ale nie. Nagle usłyszałam krzyk. Wbiegłam na korytarz i zobaczyłam moją córkę z zakrwawioną rączką.
- O boże kochanie co ci się stało?
- Boooliiiiii..... - jęczała mała.
- Chodź zaraz coś poradzimy.
Kiedy już opatrzyłam ranę na szczęście nie była głęboka, do pokoju wszedł Leon z rozwaloną głową.
- Tylko tego brakowało. - powiedziałam i wzięłam się za głowę Verdasa.
_______________________________________________________________
Wow to teraz to ja naprawdę przesadziłam opublikować takie wypociny. Wiem to jest okropne, jednakże mam pomysła na dalszą część tych tortur dla was. I mogę powiedzieć tylko jedno Leonetty jeszcze nie będzie z pewnego powodu, który nawet ma imię... Zgadujcie i od razu mówię nie zgadniecie tego imienia bo to nie jest ktoś z serialu. Tak dojdzie ktoś nowy. No właśnie wprowadziłam Lodo do opowiadania(ach ta moja pomysłowość do imion). Ale dosyć mojego dopisku bezsensu. Piszcie w komach jak wam się podobało. Zapraszam do wchodzenia na mojego drugiego bloga, i do zakładki "Zapytaj bohatera".
Całuski Carmen
PS Mam szlaban więc nie wiem kiedy kolejna część os i rozdział 8. Pzyklo mi :'(
Nie minęło 10 minut a ja i Violetta pędziliśmy do mojego pokoju. To co zasugerowała Viola naprawdę mnie przeraża. Że niby Franco i Fran. Powinienem z nim poważnie porozmawiać, chyba zlikwiduję mu wolne co wieczór jeśli się potwierdzi to co mam na myśli. Kiedy otworzyłem zamaszyście drzwi do mojego pokoju i wpadłem jak huragan zobaczyłem jak się całują. Czy oni naprawdę do cholery nie mogli by trochę dorosnąć.
- Przepraszam was gołąbeczki ale musimy porozmawiać. Teraz już, natychmiast.
- Dokładnie. - poparła mnie Vilu, która właśnie w parowała do środka.
- A o czym? - spytała jak gdyby nigdy nic Francesca.
- Czy może jedno z drugim udawać głupich i powiedzieć to co chcemy wiedzieć. - krzyknęła szatynka i rzuciła znaczące spojrzenie Fran, patrząc co raz na Francesco.
- No a nawet jeśli to co nam zrobicie. - mruknęła włoszka.
Na początku nie zorientowałem się o co chodzi. Jednak po chwili do mnie dotarło. Potwierdziły się moje obawy.
- Francesco od teraz likwiduję ci wolne wieczory. A i bierz walizki wylatujemy w tej chwili.
- Ale dla... - zaczął mówić lecz gdy napotkał moje spojrzenie zamilkł. - Tak jest szefie, się robi.
Marco
Od wczorajszego wieczoru, chodzę cały wściekły. No i dzisiaj Fran mi przekazała, że jest oficjalnie z tym tlenionym blondaskiem. Po prostu super, z dnia na dzień cały mój świat legł w gruzach, ale się jeszcze zemszczę. I pomyśleć, że zerwała ze mną bo zrobiłem jej bachora. Kurde i teraz wszystko moja wina a przecież to ona się mi pchała do łóżka a nie ja jej. Teraz pewnie już się p******** z nim i powie mu, że to jego. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Wejść!
Do pokoju ku mojemu zaskoczeniu nie wszedł Leon, blondas, Fran ani nawet Violetta tylko jakaś ciemnowłosa piękność. Jej oczy były tak znajome a zarazem tak obce. Takie oczy miała Fran.
- H..he..hej. - wydukałem
- Cześć, jestem Lodovica kuzynka Francesci, mów mi Lodo.
- Marco, miło mi.
- Przyszłam po rzeczy Fran.
- Pomogę ci i tak właśnie miałem je znosić na podwórko. - powiedziałem a ona się słodko uśmiechnęła.
Wziąłem walizki swoje i mojej byłej, po czym zszedłem po schodach na dół wraz z Lodo.
Violetta
Jestem już gotowa do wyjazdu, mam wszystkie rzeczy, ubrania i zabawki Chiary. Brakuje mi tylko właśnie jej. Od półgodziny chodzę i jej szukam po całym budynku. Mój samolot i tak już odleciał 20 minut temu więc nie mam po co się śpieszyć. Pytałam Leona czy nie widział małej ale nie. Nagle usłyszałam krzyk. Wbiegłam na korytarz i zobaczyłam moją córkę z zakrwawioną rączką.
- O boże kochanie co ci się stało?
- Boooliiiiii..... - jęczała mała.
- Chodź zaraz coś poradzimy.
Kiedy już opatrzyłam ranę na szczęście nie była głęboka, do pokoju wszedł Leon z rozwaloną głową.
- Tylko tego brakowało. - powiedziałam i wzięłam się za głowę Verdasa.
_______________________________________________________________
Wow to teraz to ja naprawdę przesadziłam opublikować takie wypociny. Wiem to jest okropne, jednakże mam pomysła na dalszą część tych tortur dla was. I mogę powiedzieć tylko jedno Leonetty jeszcze nie będzie z pewnego powodu, który nawet ma imię... Zgadujcie i od razu mówię nie zgadniecie tego imienia bo to nie jest ktoś z serialu. Tak dojdzie ktoś nowy. No właśnie wprowadziłam Lodo do opowiadania(ach ta moja pomysłowość do imion). Ale dosyć mojego dopisku bezsensu. Piszcie w komach jak wam się podobało. Zapraszam do wchodzenia na mojego drugiego bloga, i do zakładki "Zapytaj bohatera".
Całuski Carmen
PS Mam szlaban więc nie wiem kiedy kolejna część os i rozdział 8. Pzyklo mi :'(
Subskrybuj:
Posty (Atom)


